sobota, 8 grudnia 2012
Bezsenność a melatonina
Bardzo dużym zainteresowaniem, jako potencjalny lek na bezsenność, cieszy się ostatnio melatonina. Kilka lat temu jej fala popularności przekroczyła Atlantyk, w celu osadzenia rynku zbytu także w Polsce, dokąd dotarła z USA, gdzie, jeśli wierzyć niektórym zapewnieniom, co drugiemu kierowcy zdarzyło się zasnąć przed kółkiem. Pomimo, iż w każdej aptece można nabyć za niskie pieniądze ten specyfik, problem bezsenności wcale nie zmniejszył się. Najwyraźniej nie działa on także na osoby czerpiące z niego korzyści majątkowe, gdyż bezustannie wynajdują one jej nowe zastosowania. Podejrzewam, że jeśli już uda im się zasnąć, ich sny są dosyć monotematyczne. Jak więc ten "lek", o którym nie powiedziano chyba tylko tego, że potrafi zamienić ołów w złoto, zdobył taką popularność?
Prawdopodobnie najlepiej na to pytanie byłby w stanie odpowiedź Richard Wurtman, pracownik wydziału zajmującego się badaniem mechanizmów istniejących w mózgu (Department of Brain & Cognitive Sciences, Massachusetts Institute of Technology), oraz twórca firmy Interneuron Pharmaceuticals, zajmującej się wmawianiem (ups, marketingiem), że wszystko, co wymyślił on i jego koledzy, jest tym, czego inni potrzebują. Najwyraźniej, z pana Wurtmana był doskonały marketingowiec, gdyż machinę propagandy rozkręcił tak bardzo, że sam musiał później ją zatrzymywać, gdy doszło do produkcji zanieczyszczonej melatoniny. Mówiąc, że nikt nie powinien jej kupować do czasu, aż problem zostanie rozwiązany, wywołał dodatkowe podniecenie, które skłoniło kupujących do pomijania oficjalnych, kurczących się wtedy, kanałów dystrybucji. Szaleństwo zaczęło spędzać sen z powiek. Co naprawdę odkrył Wurtman?
W 1964 roku, Wurtman opublikował w Nature artykuł, w którym twierdził, że szyszynki kur zabitych po spędzeniu wcześniej czasu w jasnym pomieszczeniu, były cięższe od szyszynek kur z pozostałych pomieszczeń, natomiast w przypadku szczurów obserwowana zależność była odwrotna. Nie przyszło mu do głowy, że poza oczywistą różnicą między szyszynkami zanim eksperyment został rozpoczęty (każdy mózg jest inny), w grę mogło wchodzić wiele innych czynników - artykuł od razu zatytułowano "Melatonin synthesis in the hen pineal gland and its control by light." Nie zaciekawiło go też, czemu wyniki różniły się między dwoma gatunkami zwierząt. Wurtman jak naszybciej dążył do rozpoczęcia produkcji, o czym świadczyć może chociażby publikacja pt. "Effect of exogenous melatonin on sleep - a meta-analysis of 14 controlled clinical trials", rok 2005. Bardzo wymowna jest w niej liczba osób biorących w eksperymencie, jak i rok, w którym został wykonany. W czasie, gdy MILIONY osób na całym w świecie łykały melatoninę, on dopiero wpadł na pomysł, aby zbadać jej efekty na CZTERNASTU osobach. Na co najmniej 10 lat udało mu się uśpić uwagę świata (produkcja rozpoczęła się w 1995 roku). Nie powinno to dziwić. W końcu inną jego specjalnością jest "cognitive sciences", czyli nauki zajmujące się procesami poznawczymi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz